Bartosz 'Seco' Suchecki wrote:
> Zastanawiam sie ile ofiar z własnej winy (nadmierna prędkość,
zaśnięcie,
> nietrzeźwość)
> zginęło przy uderzeniu w drzewo, a ile zostało zepchnietych z drogi na
> drzewo przez inny samochód (czyli zginęło przez jakiegos idiotę).
Moze po prostu powinno zostac rozwazone czestsze montowanie barier
energochlonnych oddzielajacych jezdnie od drzewa, przynajmniej w
newralgicznych miejscach, analogicznie jak rozdziela sie jezdnie
od innych zagrozen.
Ale to oczywiscie utopia, drzewa trwale i doslownie wpisaly sie
w krajobraz polskich drog, a skad taki pomysl kiedy nikt nie
pomysli nawet o lataniu tychze jezdni, notabene, czestokroc
niszczonych przez korzenie drzew, czy w inny sposob stopniowo
degradowanych nawierzchni przez zwisajaca nad nimi zielen.
W koncu w cieniu drzew rosnie tez ryzyko wystapienia zdradliwego
oblodzenia kiedy wydaje sie, ze slonce rozpuscilo oblodzenie.
Tak 'ukochany' przez wielu nakaz jazdy na swiatlach w dzien
i domniemane ryzyko potracenia innych nieoswietlonych obiektow
ma swoj rodowod zapewne w podrozowaniu zacienionymi
"alejkami".
Dzikie zwierzeta zapewne czesto wyskakuja nagle na droge
zza drzew - sadzac ze sa ukryte przed zagrozeniem i stanowiac
grozne zaskoczenie dla kierujacych.
Jesli ktos sie przejmuje dobrem drzew, to czemu nie pomysli jaka
"pieszczote" z pewnoscia stanowi dla nich impet uderzenia
ciezkiego pojazdu? Sadze, ze wycinka drzew przynajmniej w miejscach
w ktorych wystepuja ciezkie wypadki na zasadzie 1 do 1, czyli za
1 wyciete drzewo gdzies dalej sadzone jest nowe i obsadza sie
puste miejsce nie tak groznymi krzewami nie byloby az tak bandyckim
dla natury rozwiazaniem, a uratowalby troche zyc. I przy okazji
stanowilby jakies zabezpieczenie przed sniegiem zawiewanym na
jezdnie w zimie.
--
safety signature: for emergency use only. unauthorised
use will be prosecuted to the full extent of law.